NIEDŹWIADKOWA PÓŁKOLONIA 26.06 – 10.07

Pierwsze chwile w Niedźwiadku wykorzystaliśmy na wspólną zabawę. Kiedy jedni bawili się klockami, inni rysowali, malowali farbami a jeszcze inni połozyli się w kolorowe poduchy i obserwowali wszystko z daleka…Jedno było pewne…Zapowiadała się doskonała zabawa
Nasze wakacyjne marzenia malowaliśmy farbami, ale czasami zdarzało się , że uatracyjnialiśmy nasze spodnie i bluzki…Nasze piękne prace zdobią teraz ściany Niedźwiadka.

Piękne słońce zachęcało wszystkich do zabaw na świeżym powietrzu. Celem naszej wędrówki był Skansen. I choć cofnąć się w czasie nie chciał nikt wszyscy z zainteresowaniem oglądali wypsażenia domów naszych pradziadków.

Własnoręcznie upieczone kiełbaski na ognisku smakowały wszystkim…

Choć zamiast piasku była sól…zabawy w grocie jodowo-solnej wszystkim się bardzo podobały.Nastrojowa muzyka i zmieniające się kolorowe światła dodawały temu miejscu odpowiedni klimat. Włoszakowice.

A co najbardziej lubią robić dzieci i to zarówno te młodsze jak i starsze? Budować zamki z piasku!!! A z panią Dorotką to jest naprawdę wielka frajda…Budowniczych nie brakowało…
Ale jeszcze więcej było chętnych do zabawy w błocie…po zamku pozostały tylko wspomnienia…Ale czego nie zrobi się by móc dobrze się bawić

Nie zabrakło też radości podczas zabaw w zielonogórskiej Sali Zabaw “Arek”. Przez ponad dwie godziny słychać było radosne okrzyki dzieci. Nawet panie chętnie zjeżdżały ze zjeżdżalni wprost do basenu z piłeczkami. Ale tego dnia dobry humor nie opuszczał nas nawet w drodze powrotnej…I piosenka “Śpiewajmy wszyscy…( Pozdrawiamy Mikołaja który dzielnie wspierał męską ekipę

Z wizytą u strażaków…
Zabawom na basenie nie było końca…Szkoda tylko, że czas tak szybko uciekał…

Ciekawe gdzie jest reszta Niedźwiadkowej ekipy? Nad tym pytaniem nie trzeba się długo zastanawiać…Na zjeżdżalni, która tego dnia była oblegana nie tylko przez najstarszych półkolonistów.

W Kościanie razem z piratami szukaliśmy ukrytego skarbu…Udało nam się !!! Popołudnie minęło nam wyjątkowo szybko. Ale nie ma to jak szaleć na placu zabaw . Olbrzymi bąk gdzie szalały razem z dziećmi Kasia i Agata i zjazd tyrolski – tam można było znaleźć półkolonistów…

Z wizytą w “Chacie u Kowola” – gospodarstwie agroturystycznym w Kluczewie. Z tego, że zadowolone były dzieci nikt nie miał wątpliwości, ale…ciekawe co po dniu spędzonym z nami mogą powiedzieć króliki i kozy ??? Ciekawe czy Kubie smakuje to mleko prosto od… kozy

Po przeszło dwugodzinnej wizycie w Komendzie Powiatowej Policji o pracy policjanta wiemy już prawie wszystko…
Szkoda tylko, że czas półkolonii tak szybko minął, ale…za rok zobaczymy się znowu
WIELKANOCNE TRADYCJE …
Choć wydawać się może, że zrobienie palmy wielkanocnej to prosta sprawa nic bardziej mylnego…Wymaga wprawy i cierpliwości. A do tego trzeba wpaść na pomysł jak ją zrobić by była najpiękniejsza ze wszystkich. Ale tego paniom w Niedźwiadku nie brakuje…
Na efekty pracy nie trzeba długo czekać…Prawda, że piękna ??? Wiktorka ma się czym pochwalić !!!
Wielkie było zdziwienie w Niedźwiadku…Jaka kura znosi tak olbrzymie jaja ??? A może to jaja dinozaura ??? Niektórzy poczuli się trochę niepewnie.
Ale mieć na własność taaaakie jajo chciał każdy.
Zrobienie z takiego jaja pisanki to nie lada wyczyn. Ozdobić małe jajko – nie problem, ale takie wielkie ??? Wszyscy z zapałem zabrali sie do pracy.
Po ciężkiej pracy z radością można było zaprezentować swoje dzieło. Ciekawe tylko czy dinozaur po wykluciu też będzie różowy…Zapytamy Zuzi bo to jej praca i to ona będzie opiekować się jajem i … stworkiem który może się z niego wykluje
W Niedźwiadku nie obyło się też bez szukania wielkanocnego zajączka. Ale nasze maluchy są wyjątkowo ciekawe świata i … po drodze nie obyło się bez obserwowania budzącej się do życia przyrody. Nasza ciocia Marysia na wszystko ma odpowiedź…
Wśród krzaków i drzew już z daleka mieniły się kolorowe koszyczki pełne słodyczy. Zajączek nie zapomniał o Niedźwiadkach. Radości było co niemiara…
A potem już pozostało zajadać się słodkościami…i korzystać z uroków wiosny
Kolorowe ściany w Niedźwiadku robią wrażenie nie tylko na maluszkach…
1 grudnia 2007 roku ks. proboszcz Sławomir Majchrzak uroczyście poświęcił nowo powstałe Centrum Twórczego Rozwoju Dziecka w Wolsztynie. Tego dnia byli z nami wszyscy, którzy wspierali nas w kolejnych etapach powstawania Niedźwiadka…
”Kto zabrał mój ser?” Spencer Johnson, M.D. a w niej dedykacja ” Nie wszystko da się zrobić od razu, ale musimy robić to, co da się zrobić dzisiaj, z nadzieją na to, co może się okazać możliwe jutro”J.P.II. Ta myśl od tej chwili towarzyszyć bedzie inicjatorkom i właścicielkom Niedźwiadka Hani Jąder i Ewie Jankowiak.My życzymy dziewczynom powodzenia wierząc, że to co robią będą robić najlepiej jak potrafią…
Mikołaj - pierwszy nasz mały niedźwiadek wśród mnóstwa kolorowych zabawek ( 1 grudnia) … Pewnie jeszcze wtedy nie wiedział,że za niecały miesiąc razem z nim na zajęcia uczęszczać będzie przeszło 30 dzieci w wieku 1,5-6 lat.
Niedźwiadkowe Przedszkole to jedne z wielu zajęć w Centrum. Zajęcia w tej grupie odbywają się dwa razy w tygodniu po 2 godziny i są oparte na systemie zajęć przedszkolnych dla dzieci 3 ? 5 lat. Zapewniamy dzieciom naukę poprzez wesołą zabawę, w atmosferze akceptacji i bezpieczeństwa.
Mały Smyk to zajęcia przeznaczone dla dzieci w wieku 2-3 lat przygotowujące do przedszkola. Pójście do przedszkola jest dla dzieci, ale i także rodziców ogromnym przeżyciem. Zajęcia w tej grupie mają ułatwić dziecku adaptację do nowych warunków, przygotować emocjonalne do pozostania w przedszkolu, a także usamodzielnienie dziecka.
Jak się okazuje na naszych zajęciach doskonale bawią się nie tylko maluszki. Zajęcia plastyczne bardzo lubią również i tatusiowie…
Pierwsze urodziny w Niedźwiadku obchodziła Wiktoria. To razem z nią świętowaliśmy 6 lat.
Kiedy świeczki zostały zdmuchnięte nie pozostało nam nic innego jak wznieść toast a także zajadać się przepysznym urodzinowym tortem. A potem? Pani Hania i Ewa już zadbały o to, by nikt się nie nudził…
…ozdabialiśy maski karnawałowe…
…graliśmy w zabawne gry, przy których było mnóstwo śmiechu …
…korzystaliśmy z saloniku piękności … Nie zdradzimy wszystkiego…Niech cos zostanie naszą słodka tajemnicą …I bawiliśmy się doskonale do wieczora !!!
My życzymy Wiktorce, by kolejne dni były tak szczęśliwe i radosne dla Niej jak jej dzień urodzin obchodzony w Niedźwiadku.
W okresie karnawału w Niedźwiadku odbył się wielki bal przebierańców. Wszyscy bawili się doskonale i to nie tylko najmłodsi…
…ale i starsi skorzystali z okazji by się przebrać i szaleć na parkiecie…A kogo tam nie było: wróżki, królewny, motylki, batmany, kowboje…Wirowały na parkiecie kapelusze, sukienki, kopciuszki gubiły pantofelki…Szkoda tylko, że czarł prysł tak szybko…
Naszego Niedźwiadka kochają wszyscy, którzy tutaj przychodzą… Najmłodsi każdego dnia witają się z nim kiedy przychodzą i żegnają kiedy czas iść do domu…
… i nieco starsi, którzy też od czasu do czasu lubią się do Misia przytulić, ale…
i całe rodziny chętnie pozują do zdjęć z naszym ulubieńcem
Nicola i Norbert świętowali razem z Misiem swoje urodziny…Było mnóstwo radości…i jak zawsze za mało czasu. Ale najważniejsze, że wszyscy byli bardzo zadowoleni.
Martynce ( 3 latka) i Patrycji ( 4 latka) też życzymy wszystkiego co najlepsze. Bardzo chcielibyśmy by każdego dnia tak pięknie dla nich świeciło słoneczko jak w sobotę 29 marca.
W Niedźwiadku choć czasem jest na dywanie ” artystyczny nieład” , to zawsze jest wesoło, kolorowo i gwarno. Ale nikomu to nie przeszkadza. Ważne, że wszyscy czujemy się tu napradę dobrze. Maluszki uwielbiają zabawy na dywanie…
… oraz zajęcia muzyczne podczas których uczą się piosenek, tańczą, a kto wie czy przypadkiem w Niedźwiadku nie powstanie najmłodsza orkiestra dęta w powiecie
W Niedźwiadkowym przedszkolu często eksperymentujemy z różnymi materiałami plastycznymi i możemy pochwalić się naprawdę pieknymi pracami . Ale nie tylko. Jest to czas, kiedy poprzez zabawy uczymy się. Najwięcej jednak czasu poswięcamy na…
… zabawy ruchowe, które przedszkolaki uwielbiają.
Radości każdego dnia jest tutaj mnóstwo, a każdy znajdzie coś dla siebie. I nikt by nie pomyślał, ile radości sprawić może zjazd ze zjeżdżalni, albo…
A potem wystarczy wtulić się w Misia i zdradzić mu swoje małe sekrety lub… odpocząć po wyczerującej zabawie. Jedno jest pewne i chyba wszystkie przedszkolaki mogą to potwierdzić… W Niedźwiadku nie ma czasu na nudę…Kto chce się przekonać zapraszamy. Każdy znajdzie tu coś dla siebie i nieważne ile ma lat…Ważne, że tak jak my kocha Niedźwiadka.
No i zaczęły się wakcje…14 lipca 2008 roku po raz pierwszy w Niedźwiadku rozpoczęła się 2-tygodniowa półkolonia dla dzieci. O godzinie 10:00 znów słychać było gwar na wolsztyńskim Rynku:) Po dwutygodniowej wakacyjnej przerwie “Niedźwiadek”znowu rozbrzmiewa gwarem dzieci. Jak się okaże później z dnia na dzień przybywało kolonistów. Nic w tym dziwnego, bo przecież Niedźwiadek jest takim szczególnym miejscem…
Tego dnia poznawaliśmy się wzajemnie, bawiliśmy się, śpiewaliśmy…Humory nam dopisywały a śmiechu było co niemiara…Korzystając z ładnej pogody wyruszyliśmy na pierwszą wyprawę do parku…Nie sposób było nas nie zauważyć…I nie usłyszeć…
A nasze zdolności plastyczne długo mogli podziwiać wszyscy ci, którzy tego dnia przechodzili obok muszli koncertowej…
A na koniec zostało to, co najbardziej lubią wszystkie dzieci…Mnóstwo piasku w piaskownicy, karuzele, huśtawki…Tak wyjątkowo szybko zakończył się nasz pierwszy dzień wakcyjnych spotkań…
Czekała nas długa wyprawa…Ale nasze niedźwiadki często nas zaskakują. I teraz było podobnie. Choć najmłodzy niedźwiadek nie ma jeszcze 3 lat wyjątkowo szybko dotarliśmy do celu naszej podróży…Skansen Budownictwa Ludowego…A tam raj dla dzieci…
…gorzej dla tych wszystkich zwierzątek…Ale dla nich to chyba nie był żaden problemu…
…My chętnie pozowaliśmy z nimi do zdjęć
W ruch poszły piłki i skakanki…
… a najmłodsze nasze niedźwiadki ( Laura i Mikołaj) zabawili się w konstruktorów i …wynaleźli maszynę do “wałowania” komarów
…był też czas na to by wdrapać się na sam szczyt olbrzymiego wiatraka i podziwiać najbliższą okolicę…Szkoda tylko, że wiatr poniszczył skrzydła…
… A do domu drogi bywają różne jak widać
Tylko do dzisiaj nie wiadomo, czy to Angela pomyliła kierunki czy Laura i Mikołaj znali krótszą drogę:) Tego już się nie dowiemy. Ale jedno jest pewne. Wszyscy wrócili do domu bardzo zadowoleni. Tak właśnie zakończył się drugi dzień.
Trzeci dzień naszych wakacyjnych spotkań minął nam wyjątkowo szybko…Pod znakiem wody… Od samego początku ostro wzięliśmy się do pracy. Każdy robił swoją wymarzoną łódkę…Taką wyjątkową…Na której miałby ochotę popłynąć …Jak zawsze nasze panie ( ciocie) służyły radą i pomocą
Z każdą chwilą rodziły się coraz to lepsze pomysły…
… a na efekty nie trzeba było długo czekać
Ale to nie był koniec naszego spotkania…Popołudnie spędziliśmy nad jeziorem
… gdzie odbyło się uroczyste wodowanie naszych statków. Jak się okazało nie było to do końca takie proste bo wiatr tego dnia nie był dla nas łaskawy i wiał od jeziora w stronę plaży
Ale …
nasza mała Laura radziła sobie doskonale i robiła wszytsko …
… by jej statek odpłynął. Ale wielu z nas w końcu znalało na to swój sposób ( No może nie do końca statki odpływały bo … były na nitkach i na koniec powróciły do właścicieli)
Tego dnia trwały wielkie przygotowania do piątkowej wyprawy. Dziewczynki robiły sobie korale i naszyjniki…z makaronów…
… a później wszyscy nacinali kolorowe piórka na …indiańskie pióropusze
A skąd tyle piór??? Chyba wszystkie ptaki w okolicy zostały połapane…Teraz fruwają bez upierzenia
Co niektórzy gotowi byli już na wyprawę…
Ale nie ma to jak zajadać się pysznymi lodami…
a potem szaleć na placu zabaw i wdrapywać się, wdrapywać…
No bo kto miałby jeszcze takie szalone pomysły ??? Nie ma to jak niedźwiadki:) Z nami nie ma czasu na nudę !!!
Na ten dzień czekalismy wszyscy…Niektórzy już w nocy nie mogli spać…Dzień ten minął nam na zabawach w Indiańskiej wiosce…Tak bardzo chcieliśmy by nasz bus mknął jak rakieta
W olbrzymim tipi przywitał nas Wódz…My mieliśmy piękne pióropusze, ale on…
Z uwagą słuchaliśmy jego opwieści o życiu Indian Ameryki Północnej
A potem przyszła pora na wyprawę…Wojownicze barwy przybrali wszyscy…
Nie tylko Kuba może to potwierdzić…Przejście toru przeszkód wcale nie było takie łatwe
I choć w jaskini niedźwiedzia na szczęście nikogo nie spotkaliśmy lepiej było przyspieszyć kroku…
Atak na bizona okazał się nie lada wyzwaniem dla najmłodszych…
… ale wszyscy bawiliśmy się doskonale
… nie tylko podczas wyścigu jaszczurek…
I nieważne czy było się dziewczynką…
… czy chłopcem. Jedno jest pewne…
To był naprawę wyjątkowo udany dzień…Udany tydzień, który tak szybko się skończył
Obiecujemy, że kolejny będzie również pełen niespodzianek…
Drugi tydzień rozpoczął się dość tajemniczo…Otrzymaliśmy list z którego dowiedzieliśmy się, że z Niedźwiadka została ukradziona skrzynia w której znajdowało się złoto, pieniądze i diamenty…Niestety była to sprawka piratów. Dali nam jednak szansę …
… Musieliśmy razem pokonać aż dziewięć wcale nie tak prostych zadań…
…karmiliśmy nad jeziorem kaczki
… układaliśmy na czas puzzle …
Pomimo wykonanych wszystkich zadań zaczęliśmy poszukiwania na własną rękę…Fruwały poduchy…
W końcu nie pozostało nic innego jak prosić Misia o pomoc…Trochę nam podpowiedział, ale…
gdyby nie Magda i Szymon…A potem nie pozostało nic innego jak podzielić się zawartością magicznej skrzynki. A co w niej było to już zostaje naszą tajemnicą
Nasz siódmy dzień pobytu w Misiu rozpoczęliśmy od zajęć plastycznych…Tym razem lepiliśmy siedmiomilowe buty, które z pewnością przydadzą nam się na najbliższe dni…
… ale amatorów zabawy na dywanie też nie brakowało
Popołudnie spędziliśmy na wspólnych zabawach w Bibliotece Miejskiej
… chętnie pozowaliśmy też do zdjęć
… i szaleliśmy podczas zabaw z kolorową chustą
Kiedy wróciliśmy do Niedźwiadka czekała nas mała niespodzianka. Nasz olbrzymi miś zamiast czekać na nas cierpliwie jeździł na roweku Mikołaja
Teraz nie pozostaje nam nic innego jak brać go wszędzie ze sobą, bo nigdy nie widomo co może jeszcze nabroić… I tak kończy się kolejny nasz wspólny dzień…
Dziś skorzystaliśmy z zaproszenia i całe przedpołudnie spędziliśmy w straży pożarnej. Chyba nikt się niespodziewał jakie atrakcje szykują nam sami strażacy. Nie wszyscy przecież mają szansę strzelać z armatki wodnej …
… do oddalonej o przeszło 50 metrów butelki …No, ale niedźwiadki potrafią…Wszystkim się udało !!!
Nawet Miś – Ratownik pozował z nami do zdjęć…
Chętnych do jazdy wozem strażackim nie brakowało …
…ale chyba największą atrakcją było oglądanie panoramy Wolsztyna z … podnośnika strażackiego…No to ruszamy …
… ostatnie chwile tuż nad ziemią, ostatnie pozdrowienia …
… a potem już tylko pozostało nam oglądać świat kilkadziesiąt metrów wyżej …
A potem pełni wrażeń uwieczniliśmy nasz wyczyn na zdjęciu…
Kiedy emocje opadły zajadaliśmy się pysznymi lodami …
… a potem razem bawiliśmy się wszyscy…Jedni przegrywali …
… inni cieszyli się ze zwycięstwa … Szkoda tylko, że czas tak szybko nam ucieka …
Choć pogoda za oknem nie wróżyła od rana nic dobrego, a nadciągające zewsząd chmury straszyły deszczem w samo południe dla niedźwiadkowych kolonistów wyjrzało słońce…
Nie trwało długo, a już wszyscy znaleźli sobie swój kawałek plażowego miejsca…
… inni uparcie poszukiwali złota
Ale na szczęście nad wszystkim czuwał… Szymon- ratownik !!!
Ostatni dzień naszych niedźwiadkowych pólkolonii spędziliśmy w Kluczewie w starej chacie “U kowola” , gdzie udaliśmy się na zaproszenie właścicieli gospodarstwa agroturystycznego Marii i Krzysztofa Pieśniaków.
Zaraz po przyjeździe przywitał nas “wujek Krzysiu”, ale też i króliki, które jeszcze wtedy nie wiedziały, że zostaną zagłaskane na śmierć…
… przez Zuzię, która wracała do domu cała podrapana, ale mimo wszystko stwierdziła, że to najukochańsze stworzenia na świecie…
… Marysię i Magdę, ale nie tylko bo chyba nie było wśród nas dziewczynki, która nie chciałaby przytulić takiego milutkiego stworzenia…
… nawet najstarsze “Niedźwiady” okazały odrobinę sympatii do króliczków ( w przeciewieństwie do pszczółek)
Kiedy jedni zajmowali się hodowlą królików inni doskonalili skoki na trampolinie…
… inni objeżdżali gospodarstwo na czym i w czym tylko się dało …
… no bo przecież praca na gospodarce wcale nie jest taka lekka…
W kuźni do której poszliśmy z wujem Krzysiem mogliśmy zobaczyć jak dawniej wykuwało się podkowy ( jedną dostaliśmy na szczęście), jak działa żelazko z duszą no i oryginalny spryskiwacz z dawnych czasów ( chyba najlepiej wychodziło to Magdzie).
Babcia Teresa pokazała nam jak przędzie się wełnę i co potrafi z niej wyczarować…
Kiedy jedni ubijali masło ( jak widać sposobów może być wiele)…
Chętnych do spróbowania mleka “prosto od krowy” było niewielu
Ale po takiej dawce wrażeń kiełbasa prosto z ogniska wszystkim smakowała
Przyszedł też czas by obejrzeć okolicę podczas przejażdżki bryczką…
… Niestety, wszystko co dobre szybko się kończy. Ostatni dzień naszych pólkolonii minął nam wyjątkowo szybko, a jak widać co niektórzy byli bardzo zmęczeni…No cóż…Kubuś w sennych marzeniach wracał wszędzie tam, gdzie przez ostatnie dwa tygodnie byliśmy razem…Wspomnień nie odbierze nam nikt…
Choć jesienna szaruga za oknem a krople deszczu stukają o prapety okien … w Niedźwiadku nie ma czasu na nudę. Tutaj panie mają mnóstwo pomysłów na wspólną zabawę poprzez którą mozna naprawdę wiele się nauczyć…Choćby zabawa z ciastoliną…
…przy kawie można poplotkować, albo… To w Niedźwiadku rodzą się pierwsze przedszkolne miłości
To tutaj można przenieść się do krainy bajek i baśni i zaprojektować sukienkę balową dla Kopciuszka …
Dowiedzieć się co pływa a co tonie … zrobić swój statek i puścić go na głęboką wodę…
Pani Ewa i Hania zarażają wszystkie dziewczynki swoim zamiłowaniem do tańca ( kto wie…może niedługo powstanie zespól taneczny)
Kiedy jedni tańczą…inni uczą się grać na gitarze. Eliza wytrwale ćwiczy…
Pod czujnym okiem pani Gosi na zajęciach plastycznych powstają cuda…
Na efekty nie trzeba długo czekać…A jest się czym pochwalić…
20 listopada Niedźwiadek do południa tętnił życiem…uczniowie Szkoły Podstawowej w Tłokach brali udział w projekcie ” Mali kreatorzy – tworzymy bo jesteśmy…” finansowanym przez Unię Europejską. W Niedźwiadku miały okazję brać udział w zajęciach matematycznych by przekonać się, że matematyki można też nauczyć się przez zabawę…
…nie było zeszytów, książek, dziennika, stopni…Wszyscy z chęcią zabrali się do pracy…
Czasami trzeba było pomysleć logicznie … i uzasadnić swoje zdanie …
… ale były też małe przerywniki
Projektowanie dywanów – niby prosta rzecz, a jednak jeśli ktoś ma do tego takie wymagania…Trzeba niestety było pomyśleć…
A na końcu wszyscy skorzystali z pyszności…niedźwiadkowej stołówki. Jak się okazało…Matematyka nie jest taka straszna i można się z nią doskonale bawić…Misiu tego dnia był wyjątkowo zadowolony…
Świąteczna atmosfera nie ominęła też i Niedźwiadka…W sali stanęła piękna choinka…
… a małe misiaki zabrały się do pracy…Nasza Laurka ( która już zawsze dla nas będzie małą Lulą) też dołożyła kawałek swojego łańcucha
…i Mikołaj doskonale radził sobie z klejeniem kolorowych pasków…
A Julek co chwilę sprawdzał kto ma dłuższy od niego łańcuch…Nie był w stanie pobić go nikt…
6 grudnia niespodziewanie odwiedził nas miły gość…Wszyscy, którzy tego dnia byli w Niedźwiadku dostali słodkie niespodzianki, ale…Mikołaj był bardzo wymagający i nie wszystkim poszło to łatwo a co niektórzy poczuli nawet jaką moc ma mikołajowa laska…Ale mimo wszystko…dostali prezenty
Ale ci, którzy tego dnia nie mieli okazji być w Niedźwiadku nie musieli się martwić…Pod choinką i na nich czekały niespodzianki…
4 lutego w Niedźwiadku odbył się bal przebierańców. Tego dnia w Misiu bawiły się wróżki, czarownice, piraci, dalmatyńczyki, rycerze…
W rytmie samby, rumby, cancana szalało tego dnia przeszło 60 dzieci…
15 -22.02.2009 ZIMOWISKO PSTRĄŻNA 2009
Tak piękne widoki budziły nas co rano…Każdego dnia przybywało śniegu…
Pierwszego dnia szaleństw na basenie nie było końca…
Kiedy jedni pływali, zjeżdżali ze zjeżdżalni, szaleli w rwącej rzece…
Inni próbowali swoich sił na kręgielni…Niektórzy naprawdę mogli pochwalić się świetnymi wynikami…
Wtorek przywitał nas piękną pogodą i słońcem. Od samego rana ruszyliśmy na wyprawę na Błędne Skały ( 915 m )…Starsi uczestnicy kolonii szykowali dla nas na wieczór niespodziankę – chrzest kolonisty
Dalsza droga należała już tylko do najwytrwalszych…Nieprzetarty szlak, śniegu miejscami po pas…Ale ciocia Ewa zna doskonale te tereny i o zboczeniu ze szlaku nie było mowy…
Czym wyżej udało nam się wspiąć śniegu przybywało … Ale Błędne Skały zaliczone…I wspomnienia na długo pozostaną…
Śmiechu było co niemiara, ale co niektórzy mieli niepewne miny…Przejście pod krzesłami, malowanie twarzy, wypicie jakiegoś dziwnego soku i spróbowanie mało apetycznie wygladającej potrawy … Fuuuuj!!! A potem lanie głowy wodą, nadanie niepowtarzalnego imienia i spotkanie twarzą w twarz z …. Bambo !!!
W środę szaleliśmy w Dolinie Sportów Zimowych w Jakubowicach… Wrzasków i radości nie było końca…300 metrów w dół z prędkością kosmiczną a na górę wyciągiem… A potem tylko…pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa
Chętnych na odpowiednią dawkę adrenaliny nie brakowało…Każdy pilnował swojej kolejki…
Szaleństw na śniegu nam nie brakowało…Wystarczyła mała górka i już znaleźli się amatorzy zjazdu na byle czym…
Czwartek spędziliśmy u naszych sąsiadów Czechów…Skalne Miasto w zimowej szacie … Było na co popatrzeć a do tego czuć było obecnośc ducha gór – Karkonosza. Szkoda tylko, że wielki wodospad zamarzł bo tak bardzo chcieliśmy sprawdzić czy legenda się sparwdzi. Ale nic straconego latem jedziemy tam znowu a wtedy na własne oczy zobaczymy jaką moc ma Karkonosz…
Wszyscy z zaintersowanim słuchali opowieści cioci Ewy która była naszym przewodnikiem…
Udało nam się odszukać m.in. dzban, rękawiczkę, bliźnięta, Indianina, organy, głowę lwicy, fotel babci…Zwiedziliśmy rynek słoniowy, obejrzeliśmy mały i duży wodospad a co najważniejsze większość z nas była po raz pierwszy za granicą …
A wieczorem otworzyliśmy cukiernię…Pączki własnej roboty smakowały wszystkim…Palce lizać…W końcu tłusty czwartek
Było ich tyle, że dla wszystkich starczyło…Można było najeść się do woli…Kto nie zdążył niech żałuje…
W piątek najmłodsi uczestnicy kolonii spędzili czas bawiąc się na śniegu a nieco starsi ruszyli wraz z instruktorami wspinaczki wysokogórskiej na najwyższy szczyt Gór Stołowych – Szczeliniec Wielki ( 919 m) Ubraliśmy kaski, liny, uprzęże, raki i ruszyliśmy ze sprzętem wspinaczkowym…Jak widać na zdjęciu humory wszystkim dopisywały… do czasu
Kiedy instruktor zrzucił w dół liny… żarty się skończyły. Adrenalina wzrosła chyba każdemu choć wszyscy udawali twardzieli …Bo jak tu zaufać najzwyklejszej na świecie linie…
Choć ciężko było oderwać ręce od poręczy, choć zmarznięte dłonie nie mogły sobie poradzić z karabinkami większości z nas to się udało… Do dziś wszyscy pamiętać będziemy okrzyki….Mamooo, ja chcę do domu…., Czy jest tu winda…, Jest mały lęk?…Jechać???
A potem wystarczyło odchylić się ze skalnej półki i … zawisnąć na linie . Ale kiedy widzi się już na dole znajome twarze i okrzyki radości to znaczy, że jest się już bezpiecznym…
A potem już o własnych nogach ruszyliśmy w stronę piekiełka…Na szczęście wszyscy razem…Śniegu było co niemiara a każde napotkane drzewko zostało obtrzęsione ze śniegu. Pecha miał ten, kto przyjmował na siebie te zwały śniegu
A kiedy już dotarliśmy na szlak … emocje powoli opadały choć na pewno wspomnienia pozostaną…
W sobotę popołudniową porą szaleliśmy na basenie a wieczorem… najprawdziwszy kulig na świecie a potem zajadanie się pysznymi kiłbaskami prosto z ogniska…Konie, dzwonki, pochodnie, duże sanie a do nich doczepione małe sanki i radość dzieciaków która brzmieć będzie w uszach opiekunów już do końca. Dla takiej radości warto robić cokolwiek.
… PO ZIMIE ZOSTAJĄ JUŻ TYLKO WSPOMNIENIA…
Gdyby ta Marzanna wiedziała, co ją czeka … Ada i Magda pod czujnym okiem pani Gosi na zajęciach plastycznych naprawdę starały się by nic jej nie brakowało…
20 marca w samo południe odbył się “Sąd nad marzanną”. Niedźwiadki też wyszły pożegnać zimę.
Żabki, biedronki, kolorowe kwiatki na patykach no i okrzyki dzieci: My chcemy wiosny !!! świadczyły o tym, że i dzieci czekają już na słońce, ciepło i chcą juz zdjąć ciepłe kurtki, czapki i rekawiczki. Ale jak się okazuje zima nie chce nas opuścić…
Tego też dnia odbył się na Rynku konkurs jna wykonanie marzanny. Wśród innych marzann jury postanowiło wyróżnić również naszą marzannę
Gratlulujemy wykonawcom !!! A dyplom i wiosenny zegar zawieszony zostanie w honorowym miejscu. To pierwszy i z pewnością nie ostatni sukces naszych Niedźwiedzi.